SŁOMKA: W rocznicę tragedii - smoleńska matrioszka

Kategoria: Uncategorised Opublikowano: niedziela, 10, kwiecień 2016 Paweł Czyż

smolenskDziś w 6. rocznicę tragedii pod Smoleńskiem, w której przecież zginęło wiele osób, które znałem blisko osobiście i ceniłem (ś.p. Sławomir Skrzypek czy ś.p. Stefan Melak), chcę zadać miedzy innymi publicznie pytanie o skalę wpływu komunistycznych zbrodniarzy na wyjaśnienie tragedii prezydenckiego TU-154 M. Wątpliwości środowiska Konfederatów zostały już kilka lat temu wyrażone już w specjalnym oświadczeniu z 6 kwietnia 2012 r.

 


Po pierwsze, „śledztwo smoleńskie” niedawno zlikwidowanej Naczelnej Prokuratury Wojskowej było prowadzone w strukturze, w której według pisma Wydziału Kadr i Szkolenia NPW z dnia 4 marca 2013 roku (sygn. l.dz. 31/Kadr/13) „pełniło służbę” kilkunastu prokuratorów wojskowych „zasłużonych” w okresie od 13 grudnia 1981 do 22 lipca 1983 roku: płk Waldemar Dubas, płk Sławomir Gorzkiewicz, prok. Jarosław Kieroński, płk Roman Kozak, płk Jerzy Krawiec, prok. Roman Szubiga, płk Zenon Serdyński, prok. Wojciech Trześniewski, płk Piotr Wojnowski, płk Jan Żak, prok. Lutysław Górecki, płk Andrzej Haładyn, prok. Jacek Jatczak, ppłk Lech Wysocki, płk Jarosław Ciepłowski, prok. Edward Stefański. Dziennik „Fakt” w styczniu 2016 roku opublikował materiał, w którym wskazał, że płk Serdyński, płk Gorzkiewicz i płk Gorzkiewicz są w ścisłej czołówce „wojskowych emerytów” i pobierają po blisko 19 tysięcy złotych miesięcznie.  Sam płk Seredyński nadzorował „śledztwo smoleńskie”  po Krzysztofie Parulskim, którego na stopień generalski awansował Bronisław Komorowski – sławny z nasyłania na kolegów z opozycji ZOMO, co ujawnił w swoim materiale wyborczym, p.t. „Zwykły polski los”.

Najbardziej „zasłużonym” z w/w dla PRL i zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym o skrócie „WRON” jest Sławomir Gorzkiewicz, który oskarżał mnie osobiście o „przestępstwo” mające polegać na głoszeniu oczywistej „nieprawdy”, która miała polegać na tym, że twierdziłem, że zbrodni w Katyniu dokonali Rosjanie, choć według jego aktu oskarzenia „ogólnie było wiadomym, że dokonali jej Niemcy”. W III RP tow. Gorzkiewicz awansował – zapewne dlatego albowiem to on „ukręcił łeb” sprawie agenta OLINA, o którym pisałem we wniosku lustracyjnym dotyczącym Józefa Oleksego z sierpnia 1999 roku. To Gorzkiewicz udostepnił akta „świadkowi” Oleksemu i nawet nie próbował podstawić mu zarzutów. Wypada wspomnieć, że „superszpieg PRL” Marian Zacharski w wywiadzie dla TVN w listopadzie 2008 roku stwierdził, cyt. „według moich informacji, nie mam wątpliwości, że Oleksy to OLIN”.

Spotykamy się więc na „grząskim gruncie” albowiem prokuratorzy wojskowi z samego centrum zlikwidowanej NPW doprowadzili onegdaj do oczyczenia Oleksego (zarzut współpracy z wojskowymi służbami PRL) mając na koncie służbę dla WRON. Akta Kiszczaka, których część ujawnił IPN, są tylko „wierzchołkiem góry lodowej” albowiem wiemy, że akta wojskowych służb specjalnych PRP (Kiszczak był szefem m.in. Wojskowej Służby Wewnętrznej MON PRL) wskazuję, że poza Wałęsą „haki” i wzajemne komutersko-komunistyczne związki między szefami zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym o skrócie WRON, a wierchuszką NPW III RP mogły stać za określonym trybem i efektami prowadzenia tzw. „śledztwa smoleńskiego”. Trzeba dodać, że WSW MON PRL ściśle współpracowała z GRU ZSRR i Federacji Rosyjskiej (Gławnoje Razwiedywatielnoje Uprawlenije) – pol. Główny Zarząd Wywiadowczy Sztabu Generalnego. Dlatego akta WSI czy WSW MON PRL z pewnością znajdują się w Moskwie i mogły być źródłem określonych decyzji kierownictwa NPW III RP. Przy tym chce podkreślić – w formie dygresji – że skoro uznano, że stan wojenny został wprowadzony nielegalnie z uwagi na brak publikacji odpowiedniego aktu prawnego nawet w Dzienniku Ustaw PRL to taki stan nie tylko kładzie się to cieniem na działalność w/w prokuratorów posługujących się przed publikacją w „Trybunie Ludu” 13 grudnia i dniach następnych, ale na to, że Trybunał Konstytucyjny stosuje wprost metody z czasów PRL zgodne z prawem Kalego – idąc dokładnie drogą zakwestionowaną przy ocenie zgodności wprowadzenia stanu wojennego nawet z konstytucją PRL z 1952.

Po drugie, warto wspomnieć, że przez lata utrzymywano, że w „niewyjaśnionych okolicznościach” zginął w „katastrofie lotniczej” pro-amerykański prezydent Pakistanu Muhammad Zia-ul-Haq oraz towarzyszący mu ambasador USA Arnold Raphel i generał Herbert M. Wassom, szef amerykańskiej misji wojskowej w Pakistanie. Dopiero po wielu latach o kulisach rosyjskiego zamachu z 1988 roku poinformował opinię publiczną płk KGB/FSB Siergiej Trietiakow, który niestety zmarł w „niewyjaśnionych okolicznościach” zaledwie dwa miesiące po tragedii w Smoleńsku.

Siergiej Trietiakow zaczynał swoją karierę w Pierwszym Zarządzie Głównym KGB zajmującym się wywiadem zagranicznym. Uczestniczył w wielu strategicznych operacjach KGB, w czasach gdy trwała wojna w Afganistanie. Jak sam przyznał – brał udział w wyżej wspomnianym zamachu na samolot prezydenta Pakistanu Muhammada Zia-ul Haqa z 17 sierpnia 1988 r. W latach 1995-2000 nadzorował operacje wywiadowcze na terenie USA. W 2000r. podjął współpracę z amerykańską CIA – pozostając w USA. Był dla Amerykanów „diamentem” wywiadowczym i dostał najlepszą ochronę FBI. Nikt tak jak on nie znał rosyjskiego wywiadu. Niedawno w równie tajemniczych okolicznościach zmarł w Waszyngtonie (hotel Dupont niedaleko siedziby FBI i CIA) Michaił Lesin, doradca Putina – twórca kremlowskiej anglojęzycznej telewizji „Russia Today”, która jest głównym narzędziem rosyjskiej propagandy na Zachodzie. Według amerykańskich źródeł i Tretiakow, i Lesin „sypali” swojego „guru” i jego metody działania.

Reasumując. W 6. rocznicę  tragicznych dla Polaków wydarzeń warto pochylić się nad wszystkimi możliwościami przebiegu zdarzeń z 10 kwietnia 2010 roku rozpoczynając od realnej lustracji i dekomunizacji prokuratury i sądownictwa. Tak, aby nie ostały się wbrew faktom IPN-owskie „świadectwa moralności” Oleksego czy Wałęsy – dla prawdy historycznej, a wyjaśnienie przyczyn tragedii z 10 kwietnia 2010 roku nie znajdowało się w rękach tych, na których „kwity” mogą znajdować się w Moskwie.  Ufam, że ponowne zaangażowanie w sprawę prokuratora Marka Pasionka, który prowadził ważne śledztwa dotyczące m.in. słynnej „śląskiej ośmiornicy”- Tadeusza Makulskiego, Profus – Management i Gliwickiego Banku Handlowego czy też oszustwa dokonanego przez Andrzeja Kunę i Aleksandra Żagla (organizatorzy spotkań z agentem KGB/FSB Władimirem Ałganowem) może przynieść  realne efekty. Tego oczekują rodziny ofiar z 10 kwietnia 2010 roku – bynajmniej nie tylko politycy PiS – bo zbyt często zapomina się o zmarłych parlamentarzystach PO czy PSL i nawet SLD, ich rodzinach, kręgach przyjaciół i znajomych.

Amerykańskie informacje, o które w drodze pomocy prawnej ponownie wystąpił prokurator Pasionek, mogą zawierać nieoczekiwanie treści pochodzące od zmarłego w „dziwnych okolicznościach” płk KGB/FSB Siergieja Tretiakowa – czego jak ognia boi się Kreml i jego agentura w Polsce. Bo „smoleńska matrioszka” może kryć przed nami zdumiewające wątki, a nawet to, że za katastrofą z 10 kwietnia 2010 roku stali terroryści niekontrolowani przez FSB Federacji Rosyjskiej i stosunek do tej sprawy Rosji wynikać może jedynie z próby ukrycia własnej słabości.

Czas to wyjaśnić.

Adam Słomka

Odsłony: 5667